Józef Beck - Wiki

Józef Beck

Z Wikipedii

Skocz do: nawigacji, szukaj
Józef Beck
Data i miejsce urodzenia 4 października 1894
Warszawa
Data i miejsce śmierci 5 czerwca 1944
Stăneşti (Rumunia)
Minister Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej
Okres urzędowania od 2 listopada 1932
do 30 września 1939
Poprzednik August Zaleski
Następca August Zaleski
Wiceminister Spraw Zagranicznych RP
Okres urzędowania od 4 grudnia 1930
do 2 listopada 1932
Poprzednik Alfred Wysocki
Następca Jan Szembek
Wicepremier Rządu RP
Okres urzędowania od 25 sierpnia 1930
do 4 grudnia 1930
Poprzednik -
Następca Bronisław Pieracki
Galeria zdjęć w Wikimedia Commons

Józef Beck ?/i (ur. 4 października 1894 w Warszawie, zm. 5 czerwca 1944 w Stăneşti w Rumunii) – polski polityk, dyplomata, bliski współpracownik Józefa Piłsudskiego, pułkownik dyplomowany Wojska Polskiego.

Członek POW, w latach 1914-1917 żołnierz Legionów Polskich i adiutant Józefa Piłsudskiego. 1922-1923attaché wojskowy RP w Paryżu i Brukseli. W latach 1924-1925 był słuchaczem rocznego Kursu Doszkolenia w Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Z dniem 15 października 1925, po ukończeniu kursu i uzyskaniu tytułu naukowego oficera Sztabu Generalnego przydzielony został do Oddziału IIIa Biura Ścisłej Rady Wojennej na stanowisko szefa wydziału.

W 1926 W czasie zamachu majowego opowiedział się po stronie Józefa Piłsudskiego. W latach 1926-1930 szef gabinetu ministra spraw wojskowych, od 25 sierpnia do 4 grudnia 1930wicepremier w rządzie Józefa Piłsudskiego, a następnie (do 1932) – wiceminister spraw zagranicznych. 2 listopada 1932 minister spraw zagranicznych i samodzielnie kierował polską polityką zagraniczną aż do wybuchu II wojny światowej. Starał się zachowywać równowagę w stosunkach między sąsiadami - ZSRR i Niemcami. Przyczynił się do podpisania 25 lipca 1932 w Moskwie układu o nieagresji ze Związkiem Radzieckim, a 26 stycznia 1934 w Berlinie – z Niemcami. Oskarżany o prowadzenie polityki proniemieckiej i antyfrancuskiej. Spowodował włączenie do Polski terytorium Zaolzia tuż przed aneksją Czechosłowacji przez Niemcy. Jesienią 1938 i wiosną 1939 zdecydowanie przeciwstawił się żądaniom niemieckim w sprawie Gdańska i eksterytorialnej autostrady przez polskie Pomorze do Prus Wschodnich, w zamian za udział Polski w pakcie antykominternowskim oraz przedłużeniu paktu o nieagresji z Niemcami z 10 do 25 lat. Doprowadził do zawarcia w 1939 sojuszu z Wielką Brytanią. Po agresji sowieckiej na Polskę, w nocy z 17 na 18 września 1939 ewakuował się wraz z rządem do Rumunii, gdzie został internowany. Generał Władysław Sikorski pod wpływem otoczenia (m.in. Stanisława Kota) uniemożliwił jego wyjazd na Zachód (pomimo wydanej wizy angielskiej). W Rumunii napisał tom pamiętników Ostatni raport. Zmarł w Stăneşti 5 czerwca 1944.

Spis treści

[edytuj] Wczesne lata

Rodzina Józefa Becka miała wywodzić się (według rodzinnej tradycji) od Bartholomeusa Becka, flandryjskiego marynarza, który pod koniec XVI wieku znalazł się w służbie polskiej (m.in. z rozkazu króla Stefana Batorego miał dowodzić desantem na Elbląg opanowany przez gdańskich kupców)[1].

Podczas II wojny światowej Niemcy podejrzewali, że Józef Beck posiada żydowskie korzenie. Uzyskali informacje, że jego rzekomi żydowscy krewni mieszkają w Białej Podlaskiej. Gubernator Hans Frank polecił nawet bibliotece w tym mieście wydać wszelkie niezbędne dokumenty dotyczące domniemanej rodziny Becka. Ostatecznie niemieckie podejrzenia okazały się nieuzasadnione[2].

Dziadek Becka - Józef, był naczelnikiem poczty, a ojciec (również Józef) - prawnikiem[3]. Ten ostatni, zapisujący swoje nazwisko w spolszczonej formie ("Bek"), za działalność w tajnych organizacjach niepodległościowych i związkach pracowniczych został przez władze rosyjskie skazany na dwa lata więzienia. Odebrano mu również prawo do wykonywania zawodu. Matką Józefa Becka była Bronisława Łuczkowska (córka Jana i Julii z Halickich, pochodziła z rodziny unickiej). Po narodzinach syna wyprowadził się z rodziną Warszawy do Rygi, gdzie mieszkali przez trzy lata. Przyszły minister został ochrzczony 20 listopada 1896 r. w cerkwi prawosławnej w Warszawie (przeszło 2 lata po narodzinach) przez popa Grzegorza Wachramiejewa, jego ojcem chrzestnym był student Politechniki Ryskiej Nikanor Merkow[4].

Następnie, nie chcąc, aby władze carskie zmusiły rodzinę do przyjęcia prawosławia, osiedliła się ona we Lwowie, a później w Limanowej. W księdze chrztów w tamtejszej parafii rzymskokatolickiej widnieje wpis chrztu Józefa Becka z czerwca 1900 r. Jest on równoznaczny z przyjęciem chłopca na łono Kościoła rzymskokatolickiego[5]. W Limanowej Józef Bek pracował jako sekretarz Wydziału Powiatowego, został również dyrektorem lokalnej kasy samopomocy. Jego syn uczył się w V Liceum Ogólnokształcącym w Krakowie. W tym czasie powrócił do tradycyjnej formy nazwiska rodowego - "Beck". Po zdaniu matury w 1912 roku, został studentem Politechniki Lwowskiej, na wydziale budowy maszyn. Uczęszczał tam jednak tylko rok. Potem uczył się w Akademii Handlu Zagranicznego w Wiedniu[6].

[edytuj] Legiony Polskie i POW

Józef Beck jako oficer artylerii w 1914 r.
Zobacz więcej w osobnym artykule: Legiony Polskie (wojsko).

W 1913 roku po raz pierwszy zetknął się z Józefem Piłsudskim. Spotkał go podczas pobytu u swego wuja w Zakopanem. Latem 1914 roku wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej. W Limanowej był jednym z organizatorów Drużyn Strzeleckich. W pierwszych dniach sierpnia znalazł się w Krakowie. Tam wstąpił do tworzących się Legionów Polskich. Jako były student politechniki, został automatycznie przydzielony do artylerii. Zaczynał od stopnia kanoniera, ale w październiku 1914 r. był już bombardierem i celowniczym w 1 plutonie 1 baterii 1 pułku I Brygady Legionów. W styczniu 1915 roku został kapralem. Podczas walk nad Styrem (wiosna 1916 r.), otrzymał awans na podporucznika. Podczas bitwy pod Kostiuchnówką doznał rany głowy. Został wówczas odznaczony orderem Virtuti Militari. Podczas kryzysu przysięgowego znalazł się wśród oficerów, którzy odmówili złożenia przysięgi wierności cesarzowi niemieckiemu. Porucznik Beck został odesłany do zapasowych formacji austro-węgierskich, a później skierowany do szkoły artylerii w Bratysławie. Następnie trafił do dowództwa korpusu węgierskiego w Sopron, skąd udało mu się dostać do Lwowa. Tam od znajomego rodziców, profesora Kazimierza Bartla otrzymał zaświadczenie o konieczności pozostania w tym mieście celem zdania egzaminów na politechnice[7].

Zobacz więcej w osobnym artykule: Polska Organizacja Wojskowa.

We Lwowie Beck działał w POW. Został tam delegowany (pod pseudonimem "Halicki"[8]) z ramienia tej organizacji przez Juliana Stachiewicza, do III Korpusu Polskiego w Rosji. W czerwcu 1918 roku oddział ten został jednak rozbrojony i rozformowany przez Austriaków. Beckowi udało się przedostać ponownie do Lwowa, skąd został wysłany przez szefa POW na Ukrainę, majora Leopolda Lisa-Kulę, do Moskwy. Stamtąd udał się do Orła, gdzie przez kilkanaście dni dowodził formowanym tam polskim pułkiem. Po wkroczeniu do miasta bolszewików, znalazł się następnie kolejno w Kijowie, Odessie, Płoskirowie i w Lublinie. Tam trafił pod komendę Edwarda Rydza-Śmigłego. Otrzymał od niego rozkaz sformowania baterii artylerii konnej przeznaczonej do walk z bolszewikami. Objął nad nią dowództwo i brał udział w walkach do lutego 1919 roku[9].

[edytuj] W Wojsku Polskim

Józef Beck w 1926 r.
Beck jako szef gabinetu ministra spraw wojskowych, Józefa Piłsudskiego w 1929 r.

Na początku 1919 roku został wysłany przez Piłsudskiego do Rumunii, gdzie został przydzielony do misji wojskowej negocjującej przepuszczenie przez Besarabię wojsk gen. Lucjana Żeligowskiego. W 1920 roku natomiast został jednym z szefów II Oddziału Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (zajmującego się wywiadem). Wkrótce potem został wysłany do Budapesztu, gdzie jako przedstawiciel Józefa Piłsudskiego spotkał się z admirałem Miklósem Horthym. W 1921 roku był ekspertem wojskowym na zakończonej fiaskiem konferencji poświęconej stosunkom polsko-litewskim, która odbyła się w Brukseli (w skład delegacji wchodzili także Szymon Askenazy, Juliusz Łukaszewicz i Mirosław Arciszewski).

W pierwszych dniach stycznia 1922 roku Józef Beck został attaché wojskowym RP w Paryżu. Nominacja ta została przyjęta przez Francuzów z niepokojem, ponieważ znany on był z raczej niechętnego stosunku do Francji. Wiosną 1923 roku, podczas wizyty marszałka Ferdinanda Focha w Polsce, Beck został odznaczony Legią Honorową. Beck nie cieszył się jednak sympatią we Francji.

Francuzi go nie znosili i stałe puszczali plotki, które miały zaszkodzić jego reputacji. Z takich kłamstw można wymienić płotkę, jakoby pani Beck wyróżniała się niezwykłym apetytem seksualnym, a Beck został szybko odwołany ze stanowiska attache w Paryżu, ponieważ: a) ukradł tajne dokumenty francuskie, b) obraził armię francuską, odnosząc się arogancko do jej oficerów, c) był uwikłany w jakiś skandal seksualny. W rzeczywistości okoliczności jego odwołania były bardzo proste i oczywiste[10].

Po tym, jak premierem został Wincenty Witos (w drugim jego gabinecie Roman Dmowski był przez pewien czas ministrem spraw zagranicznych) i wycofaniu się marszałka Piłsudskiego z życia politycznego, Józef Beck został odwołany z Paryża. Przez krótki czas pracował jako buchalter w Banku Wileńskim.

W latach 1924-1925 był słuchaczem rocznego Kursu Doszkolenia w Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Z dniem 15 października 1925, po ukończeniu kursu i uzyskaniu tytułu naukowego oficera Sztabu Generalnego na kilka miesięcy znalazł się w służbie czynnej, w stopniu podpułkownika. Trafił do V Dywizjonu Artylerii Konnej w Krakowie, a następnie przydzielony został do Oddziału III Biura Ścisłej Rady Wojennej na stanowisko szefa wydziału.

Zobacz więcej w osobnym artykule: Przewrót majowy.

12 maja 1926 w czasie zamachu majowego opowiedział się po stronie Józefa Piłsudskiego - należał do grupy bliskich współpracowników Piłsudskiego, którzy brali udział w przygotowaniach do zamachu[11]. Został przez niego mianowany szefem sztabu tzw. grupy operacyjnej gen. Gustawa Orlicz-Dreszera, stanowiącej główne siły zwolenników marszałka. Beck towarzyszył marszałkowi Sejmu, Maciejowi Ratajowi, który udał się do Wilanowa, gdzie przyjął przyjął rezygnację prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, premiera Wincentego Witosa i całego gabinetu[10]. Kolejne stanowisko to szef gabinetu ministra spraw wojskowych (którym był Józef Piłsudski). Józef Beck sprawował je od 1926 do 1930 roku.

W 1927 r. Beck rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną (z którą miał syna Andrzeja) i ożenił się z Jadwigą Salkowską. Przedtem musiała ona rozwieść się ze Stanisławem Burhardtem-Bukackim (który również chciał poślubić inną kobietę). W tym celu obaj państwo młodzi przeszli na kalwinizm. Z pierwszego małżeństwa Salkowska miała córkę Joannę, która stała się pasierbicą Józefa Becka[12].

[edytuj] Wicepremier

Po umocnieniu się sił antysanacyjnych, czego wyrazem był Kongres Obrony Praw i Wolności Ludu w czerwcu 1930 roku (zdominowany przez przedstawicieli opozycyjnych partii PPS i SL), Piłsudski postanowił przejąć urząd premiera od Walerego Sławka. Doszło do tego 23 sierpnia. Marszałek zadecydował, że wicepremierem w jego rządzie będzie właśnie Józef Beck[13]. Felicjan Sławoj Składkowski opisywał moment, w którym Piłsudski powiadomił o tym resztę gabinetu w następujący sposób:

Pan Marszałek zapewne przyjmie propozycję Pana Prezydenta, musi jednak przed tym rozmówić się z ministrem skarbu w sprawach natury zasadniczej. Pan Marszałek nie chce, jako premier, być «Mädchen fur alles», stąd weźmie sobie do pomocy, jako ministra bez teki i wicepremiera płka Becka, dotychczasowego szefa gabinetu w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Ponieważ jednak pułkownik Beck będzie koordynował pracę wszystkich ministrów w zastępstwie Pana Marszałka, więc Komendant zapytuje po kolei wszystkich ministrów, czy zgadzają się na takie postawienie sprawy. Przed wypowiedzeniem się ministrów Pan Marszałek uprzedza, że w razie sprzeciwu kogokolwiek przeciw Beckowi, wybierze na pewno Becka, a nie któregokolwiek z ministrów[14].

18 listopada, po wyborach parlamentarnych, Piłsudski zwołał u prezydenta Ignacego Mościckiego konferencję, w której wzięli udział także Beck, Walery Sławek i Kazimierz Świtalski. Marszałek zawiadomił ich o swoim zamiarze rezygnacji z urzędu premiera i wyznaczeniu na swoje miejsce Sławka. Ponadto, w celu wzmocnienia Ministerstwa Spraw Zagranicznych postanowił, że dotychczasowy wiceminister Alfred Wysocki obejmie poselstwo w Berlinie, a zastąpi go pułkownik Beck. Wicepremierem został natomiast Bronisław Pieracki[15]. Jak zauważył Andrzej Garlicki:

Postronny i nie zorientowany obserwator życia politycznego mógłby wyciągać równie daleko idące, co błędne wnioski z faktu, że pułkownik Beck, zajmujący w gabinecie Piłsudskiego stanowisko wicepremiera, po objęciu gabinetu przez Sławka został zaledwie wiceministrem spraw zagranicznych. W rzeczywistości jednak pozycja Becka w grupie rządzącej nie tylko nie doznała uszczerbku, ale chyba nawet się wzmocniła. Został on bowiem skierowany na najważniejszy, zdaniem Piłsudskiego w tym czasie, odcinek pracy, i pracować miał pod jego osobistym kierownictwem. Miarą pozycji w grupie rządzącej była częstotliwość kontaktu z Komendantem[16].

[edytuj] Wiceminister spraw zagranicznych

6 grudnia 1930 roku Józef Beck został wiceministrem spraw zagranicznych. Szefem resortu był wówczas August Zaleski, którego Piłsudski uważał za osobę zbyt miękką, skorą do ustępstw na rzecz Ligi Narodów, przez co nie nadającą się na to stanowisko[17]. Minister sprzeciwiał się również podejmowaniu negocjacji na temat polsko-radzieckiego paktu o nieagresji. Przeciwne stanowisko zajął Beck. W krótkim czasie to właśnie ten ostatni przejął realną władzę w ministerstwie spraw zagranicznych. Zaleski nazywany był przez pracowników resortu patronem, a Beck - szefem[18].

Zobacz więcej w osobnym artykule: Kryzys gdański 1932.

Rozbieżność zdań i realną władzę w ministerstwie ukazała sprawa kontrtorpedowca "Wicher". W 1931 roku Senat Wolnego Miasta Gdańska odmówił odnowienia umowy z Polską, dotyczącą prawa korzystania okrętów RP z portu gdańskiego. W czerwcu 1932 r. Piłsudski polecił, aby "Wicher" powitał brytyjską eskadrę okrętów wojennych i wpłynął z nią do portu gdańskiego. W przypadku jakichkolwiek problemów, jednostka miała rozkaz otwarcia ognia. Minister Zaleski pisał o tej sprawie:

O wpłynięciu «Wichra» do portu w Gdańsku dowiedziałem się z gazet w Genewie. MSZ, w którym w czasie mojej nieobecności rządził wiceminister Beck, mnie nie zawiadomiło ani o zamiarze wprowadzenia «Wichra» do Gdańska, ani o tym, że zamiar ten został wykonany. Prasa genewska i francuska uderzyły na alarm. Ponieważ umowa polsko-gdańska o tzw. port d'attache w Gdańsku wygasła, a Senat odmówił jej odnowienia, wjazd «Wichra» do Gdańska uważany był za pogwałcenie granicy, za coś w rodzaju wojennej okupacji[19].

Spór ostatecznie zakończył się pokojowo, ale sprawa "Wichra" odbiła się szerokim echem w społeczności międzynarodowej.

Zobacz więcej w osobnym artykule: Pakt o nieagresji Polska - ZSRR (1932).

25 lipca 1932 r. w Moskwie zawarto układ o nieagresji między Polską a ZSRR. Dokument podpisali Stanisław Patek i Nikołaj Krestinski. Tymczasem stosunki między Beckiem i Zaleskim nie układały się najlepiej. Ten pierwszy odpowiedzialny był m.in. za kwestie personalne w resorcie. Mianowany przez niego naczelnik działu personalnego, Wiktor Tomir Drymmer zwolnił wielu ludzi zatrudnionych przez Zaleskiego. Doszło nawet do tego, że biurko ministra zostało poddane rewizji[20].

[edytuj] Minister spraw zagranicznych

Po złożeniu przez Zaleskiego dymisji z zajmowanego przez niego stanowiska ministerialnego (oficjalnie ze względu na zły stan zdrowia), jego następcą 3 listopada 1932 roku został Józef Beck[21]. Wiceministrem spraw zagranicznych został natomiast hrabia Jan Szembek. Beck realizował postulowaną przez Piłsudskiego politykę równowagi pomiędzy oboma wielkimi sąsiadami Polski - Niemcami i ZSRR. Piastował funkcję szefa resortu spraw zagranicznych we wszystkich kolejnych rządach II RP. Do śmierci Piłsudskiego, w swojej działalności podlegał tylko marszałkowi. Piłsudski powiedział nawet otwarcie (przy okazji utworzenia rządu Janusza Jędrzejewicza), że dla Becka to on będzie premierem, co oznaczało, że polityka zagraniczna będzie prowadzona pod jego osobistym kierownictwem[22].

Nominację Becka na ministra spraw zagranicznych RP z niepokojem przyjęto we Francji, której polityk ten nie darzył sympatią. Przeważał jednak pogląd, iż jest on osobą całkowicie zależną od Piłsudskiego[23]. Beck był jednym z najbliższych współpracowników marszałka, wyróżniającym się niezmiennym do niego przywiązaniem. Jak pisał Władysław Pobóg-Malinowski:

Był Marszałek dla Becka wszystkim - źródłem wszelkich praw, światopoglądem, nawet religią. Nie było, nie mogło być żadnej dyskusji w sprawach, w których Marszałek kiedykolwiek wypowiedział swój sąd[24].

Po krótkim okresie zbliżenia ze Związkiem Radzieckim, będącym efektem podpisania z tym państwem układu o nieagresji i przejęciu władzy w Niemczech przez Adolfa Hitlera (31 stycznia 1933 r.), polityka zagraniczna Polski zaczęła z kolei ciążyć w kierunku Berlina. Tuż po tym jednak, jak Hitler został kanclerzem, polski minister wygłosił w Sejmie przemówienie, w którym stwierdził m.in., że:

nasz stosunek do Niemiec i ich spraw będzie dokładnie taki sam, jak stosunek Niemiec do Polski. W praktyce zatem więcej zależy w tej dziedzinie od Berlina niż od Warszawy[25].

Kolejnym czytelnym sygnałem, świadczącym o zdecydowanej polskiej postawie było wzmocnienie załogi Westerplatte o 120 żołnierzy Wojska Polskiego. Beck spotkał się także w Genewie z ministrem spraw zagranicznych Czechosłowacji, Edvardem Benešem. Ustalono, że polski minister przyjedzie z oficjalną wizytą do Pragi w marcu tego roku. Protest ambasadora Czechosłowacji w RP, Vaclava Girsa, przeciwko wizycie Becka, przesłany rządowi tego państwa doprowadził do tego, że do wizyty nie doszło. Nie rozpoczęto też również rozmów na temat ewentualnego antyniemieckiego sojuszu polsko-czechosłowackiego. Trwały tymczasem negocjacje na temat zawarcia przez Francję, Włochy, Niemcy i Wielką Brytanię tzw. paktu czterech, mającego ustabilizować sytuację w Europie. Beck wydał w tej sprawie w czerwcu 1933 oficjalne stanowisko, w którym stwierdzał:

Przede wszystkim wyjaśnić należy, że żadne postanowienia powzięte na podstawie tego paktu, które dotyczyłyby bezpośrednio lub pośrednio interesów państwa polskiego, nie będą miały dla rządu polskiego w żadnym wypadku mocy obowiązującej. Rząd polski nie przyjął żadnych zobowiązań co do jakiejkolwiek współpracy z blokiem czterech państw jako z organem międzynarodowym. Stanowisko rządu polskiego w tej dziedzinie było w odpowiednim czasie jasno sformułowane. Wejście w życie paktu czterech otworzy praktycznie kryzys w dziedzinie organizacji Ligi Narodów[26].

Ostatecznie postanowienia paktu czterech nie weszły w życie, oprotestowane przez Związek Radziecki i Turcję. Beck wysłał wobec tego instrukcję dla posła polskiego w Berlinie, Alfreda Wysockiego, aby ten odbył rozmowę z Hitlerem odnośnie aktualnej sytuacji politycznej i jego zamiarów wobec Polski. 2 maja 1933 Wysocki rozmawiał z kanclerzem Niemiec, a w raporcie skierowanym do polskiego ministra spraw zagranicznych wyraził zdanie, że Hitler nie ma agresywnych zamiarów wobec Polski, popiera pokojowe rozwiązania wszelkich kwestii spornych, a ponadto jest zaniepokojony wysokim przyrostem naturalnym w ZSRR. Deklaracje te zostały z nadzieją przyjęte w Polsce. Wysocki został awansowany na ambasadora RP we Włoszech, a jego miejsce zajął w Berlinie Józef Lipski.

Linia prowadzenia polityki zagranicznej państwa polskiego, przyjęta przez Piłsudskiego, zakładała zwiększenie niezależności Polski. Słabła pozycja Ligi Narodów, a wzmacniali się sąsiedzi Rzeczpospolitej, stąd przekonanie o konieczności nawiązania do dawnych, "mocarstwowych" tradycji państwa. Wyrazem tego była np. rozmowa Becka z ambasadorem francuskim Julesem Larochem, wyraził opinię:

Jeżeli jakieś państwo, samo lub w towarzystwie innych, zechce pokusić się chociażby o jeden metr kwadratowy naszego terytorium, przemówią armaty. Wiedzą o tym w Berlinie i przyjęto to tam do wiadomości. Obawiam się, że nie wiedzą tego dostatecznie w Londynie i Rzymie, a nawet w Paryżu (...) To interwencje obce doprowadziły do upadku dawnej Polski[27].

3 lipca 1933 w Londynie podpisano Konwencję o Definicji Agresora. Jej sygnatariuszami było ZSRR oraz wszyscy jego azjatyccy i europejscy sąsiedzi. Dla Polski szczególne znaczenie miał udział w tym przedsięwzięciu sojuszniczej Rumunii, którą Beck długo do tego namawiał.

[edytuj] Pakt o nieagresji z Niemcami

Zobacz więcej w osobnym artykule: Deklaracja o nieagresji Polska - Niemcy (1934).

Jesienią Beck spotkał się (podczas konferencji Ligi Narodów) w Genewie z Konstantinem von Neurathem i Josephem Goebbelsem. Po drodze, pod koniec września 1933, zatrzymał się w Paryżu, gdzie złożył oficjalną wizytę. Uczyniono mu wówczas afront, bowiem ówczesny minister spraw zagranicznych Francji, Joseph Paul-Boncour, nie powitał go na dworcu kolejowym, co było sprzeczne z protokołem dyplomatycznym. W efekcie 15 listopada 1933 Beck pod wpływem Piłsudskiego wydał instrukcję Lipskiemu, aby ten złożył nieoficjalną propozycję Hitlerowi w sprawie zawarcia pomiędzy Niemcami a Polską paktu o nieagresji, podobnego do tego, jaki RP miała już ze swoim wschodnim sąsiadem. Spotkała się ona z życzliwym przyjęciem. Hitler pragnął jednak, aby nie używać sformułowania pakt ani układ. Jednocześnie Niemcy nalegali, aby Polska nie kontynuowała rozmów z ZSRR w sprawie ogłoszenia wspólnej deklaracji w sprawie niepodległości państw bałtyckich. Polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy ogłoszono ostatecznie 26 stycznia 1934 roku w Berlinie (podpisali ją Lipski i von Neurath)[28].

Wizyta polskiego ministra w ZSRR w lutym 1934 r. Od prawej: Maksym Litwinow, Awel Jenukidze, Michaił Kalinin, Józef Beck, Juliusz Łukasiewicz.

13 lutego 1934 r. Beck wyjechał z wizytą do Moskwy. Spotkał się tam dwukrotnie z premierem Wiaczesławem Mołotowem i ludowym komisarzem spraw zagranicznych Maksymem Litwinowem. Z tym drugim dyskutował o m.in. możliwym zagrożeniu ze strony Niemiec. Beck jasno stwierdził, że Związek Radziecki nie może liczyć na Polskę w przypadku jakiejkolwiek antyniemieckiej akcji. Ustalono również, że Polska powinna przedłużyć porozumienie o nieagresji z ZSRR do 10 lat, ponieważ taki okres obejmowała polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy. Zgodzono się także co do konieczności podwyższenia poselstw obu krajów do rangi ambasad. Wizyta w ZSRR była umocnieniem polityki równowagi.

W kwietniu i listopadzie 1934 r. Piłsudski zorganizował dwa spotkania, na które wezwał kilkunastu generałów (m.in. Kazimierza Sosnkowskiego, Tadeusza Kasprzyckiego, Edwarda Rydza-Śmigłego, Kazimierza Fabrycego, Juliusza Rómmla i Janusza Gąsiorowskiego), a także Becka i Szembeka. Polecił im przygotowanie raportu będącego odpowiedzią na pytanie który z potężnych sąsiadów Polski może w przyszłości bardziej zagrozić państwu polskiemu. Zaproszeni zgodnie uznali, że wprawdzie ZSRR mógłby być wcześniej niebezpieczny dla RP, ale to Niemcy najprawdopodobniej prędzej dojdą do takiego etapu rozwoju militarnego, który pozwoli im zaatakować Polskę. Józef Beck był jednak zdania, że, biorąc pod uwagę uspokajające zapewnienia Hitlera, iż zachodni sąsiad nie będzie groźny jeszcze przez 3 lata.

[edytuj] Pakt wschodni

Francuski minister spraw zagranicznych Barthou i Beck w oknie wagonu na dworcu w Krakowie w 1934 r.

22 kwietnia 1934 roku do Warszawy przyjechał francuski minister spraw zagranicznych, Jean Louis Barthou. Na dworcu przywitał go tylko wiceminister Szembek, co było polską odpowiedzią na afront uczyniony Beckowi podczas jego wizyty w Paryżu. Barthou spotkał się z Piłsudskim. Marszałek naciskał nań, pragnąc zintensyfikowania polsko-francuskiej współpracy wojskowej, twierdząc, że bez tego oba kraje nie będą w stanie oprzeć się niemieckiemu niebezpieczeństwu. Barthou rozmawiał także z Beckiem, z którym przejechał pociągiem do Krakowa, skąd udał się do Pragi czeskiej. Tematem dyskusji była m.in. właśnie sytuacja Czechosłowacji. Barthou chciał poprawy stosunków Polski z tym państwem, na co Beck wystąpił z oskarżeniem rządu praskiego o prześladowania mniejszości polskiej na Zaolziu. Francuski minister propagował także własną ideę tzw. paktu wschodniego, czyli regionalnego zbiorowego układu o nieagresji i częściowo wzajemnej pomocy, obejmującego Związek Radziecki, Polskę, Czechosłowację, Finlandię, Litwę, Łotwę, Estonię i Niemcy oraz podpisanie porozumienia francusko-radzieckiego, przewidującego udział ZSRR w traktacie z Locarno na prawach sygnatariusza i na tych samych prawach udział Francji w regionalnym pakcie wschodnioeuropejskim. Beck zwrócił uwagę na to, że projektowane porozumienie miałoby działać w oparciu o Ligę Narodów, opuszczonej przez Niemcy. Zauważył także, że Barthou nie brał pod uwagę udziału w pakcie sojuszniczki Polski, Rumunii. O swym sceptycznym nastawieniu do pomysłu francuskiego ministra, Beck poinformował go na spotkaniu 4 czerwca w Genewie (w którym wziął udział także Edward Raczyński). Podejście Józefa Becka do tych planów wzburzyło Barthou w takim stopniu, że opuścił on spotkanie. Anthony Eden pisał o stosunkach pomiędzy oboma ministrami:

Nie należąc, oczywiście, do wielkich mocarstw Polska aspirowała do pozycji do nich zbliżonej, co pociągało za sobą zabiegi o udział w różnych komisjach[29]. Nikomu to właściwie nie przeszkadzało, ale irytowało Barthou. Zdenerwowało go zaś ostatecznie, gdy pułkownik Beck, polski minister spraw zagranicznych wspomniał o swym kraju jako o wielkim mocarstwie. Nazajutrz podczas śniadania, w obecności Beck i innych przedstawicieli państw zasiadających w Radzie Barthou pozwolił sobie na złośliwy komentarz do sytuacji zakończony słowami: «No i wreszcie są wielkie mocarstwa (pauza) oraz Polska. Polska, jak wszyscy wiemy, skoro to nam powiedziano, jest wielkim mocarstwem (pauza), bardzo wielkim mocarstwem». Parę osób zachichotało, a Beck się zaczerwienił. Francja dotknęła do żywego człowieka, który nie był jej przyjacielem[30].

W odpowiedzi Beck powrócił do Warszawy przez Berlin, a w kilka tygodni później gościł w Polsce Josepha Goebbelsa. Polski minister wiązał nadzieje ze sprzeciwem Niemców wobec utworzenia paktu wschodniego. Jednemu ze swych współpracowników powiedział po spotkaniu z Barthou:

Kaktus mi na dłoni wyrośnie, jeśli ten ramol przeforsuje swoje pomysły. Do diabła z paktem wschodnim![31]

Negatywne zdanie na temat tego układu wyraził także Hitler w rozmowie z Lipskim, która odbyła się 27 sierpnia. 7 września Beck spotkał się z Barthou w Genewie, gdzie ostatecznie wyraził swą sceptyczną opinię na temat planowanego paktu wschodniego. Podobne było zdanie polskiego ministra na temat wejścia Związku Radzieckiego do Ligi Narodów. Ostatecznie jednak wyraził na to zgodę.

Zobacz więcej w osobnym artykule: Mały traktat wersalski.

13 września 1934 roku Józef Beck, działając na polecenie marszałka Piłsudskiego, wypowiedział tzw. mały traktat wersalski (podpisany 28 czerwca 1919 roku). W krajach-sygnatariuszach tego układu mniejszości narodowe czujące się dyskryminowane mogły odwoływać się bezpośrednio do Ligi Narodów z pominięciem krajowej drogi sądowej. Polski rząd wskazywał, że była to jednostronna asymetryczna ingerencja w suwerenność państw sygnatariuszy, gdyż Republika Weimarska nie musiała podpisywać traktatu, nie zagwarantowano zatem równoległych praw dla mniejszości (zwłaszcza mniejszości polskiej) na terenie Niemiec. Beck, wracając z Genewy po wypowiedzeniu traktatu mniejszościowego, przyjechał do Moszczenicy koło Żywca, gdzie wypoczywał Piłsudski. Tam obaj politycy przeprowadzili m.in. szereg symulacji na wypadek rozpadu Czechosłowacji lub zaatakowania tego państwa przez Niemcy. Planowali m.in. zajęcie Śląska Cieszyńskiego.

Beck i Eden w kwietniu 1935 r.
Hermann Göring i Józef Beck wraz z żonami w lipcu 1935 r.

1 listopada 1934 roku poselstwa Polski i III Rzeszy w obu krajach zostały podniesione do rangi ambasad. 16 marca 1934 roku Niemcy oficjalnie wprowadziły powszechną służbę wojskową. Dla Becka informacja ta nie była zaskoczeniem. 1 kwietnia do Warszawy przyjechał minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Anthony Eden. Stolica Polski była jednym z przystanków w jego podróży do Moskwy. W rozmowie z Anglikiem Beck wskazywał na fundamentalne różnice pomiędzy Niemcami i ZSRR, a także chwalił uprawianą przez siebie politykę równowagi. Stwierdził, że jeśli Polska związałaby się z jednym z graniczącym z nią mocarstw, jej granice byłyby zagrożone. Eden spotkał się także z prezydentem Mościckim i marszałkiem Piłsudskim. Polscy politycy zauważyli, że mocarstwowa pozycja Francji w Europie słabnie, co wymaga zacieśnienia stosunków również w Wielką Brytanią.

16 kwietnia w Genewie, na sesji Ligi Narodów, Beck wygłosił przemówienie, w którym wyraził opinię, że uchwalenie sankcji przeciwko Niemcom nie podwyższy poziomu bezpieczeństwa w Europie, skoro nie stosuje się względem nich wcześniejszych ustaleń. Później jednak zagłosował za rezolucją antyniemiecką. Wracając do Warszawy, gościł we Włoszech (gdzie spotkał się z dyplomatą Fulvio Suvichem) i Austrii. Po powrocie do Polski, działając w porozumieniu z premierem Sławkiem, spowodował odwołanie warszawskiej antyniemieckiej manifestacji powstańców śląskich.

W dniach 10-11 maja 1935 w Warszawie gościł francuski minister spraw zagranicznych Pierre Laval. Komunikat agencji Havasa mówił, że polityk udając się z wizytą oficjalną do Moskwy wstąpi po drodze do Warszawy[32]. Dla Becka, stojącego na czele ministerstwa spraw zagranicznych państwa o mocarstwowych aspiracjach, było to sformułowanie obraźliwe. Lavala przyjęto więc nie na warszawskim Dworcu Głównym, ale na Dworcu Wschodnim. Francuski polityk próbował przekonać Becka do idei paktu wschodniego. Ten jednak wciąż był przeciwny temu pomysłowi. Laval także zadał polskiemu ministrowi pytanie, czy Polska zaatakuje Czechosłowację w razie napadu niemieckiego na to państwo. Beck zareagował na nie ostrym zaprzeczeniem. Podczas bankietu na cześć Lavala, Beckowi przekazano wiadomość, że Piłsudski jest umierający. W wieczorowym stroju natychmiast pojechał do Belwederu, gdzie od razu zaprowadzono go do sypialni marszałka. Tam odbyła się ostatnia rozmowa z Piłsudskim:

Piłsudski zmierzył go wzrokiem od stóp do głów, uśmiechnął się i powiedział: "Ale jesteś szykowny, mój chłopcze. Jak się miewasz?" Po krótkiej rozmowie zaś spytał: „No cóż, chłopcze, czy się lękasz?" "Komendancie, ludzie, których zaszczycił pan swoim zaufaniem, nigdy się nie lękają" - odpowiedział Beck. Piłsudski i Beck rozmawiali godzinę o wizycie Lavala. Marszałek udzielił swemu ministrowi paru instrukcji. Beck obiecał, że się do nich zastosuje. "Dziękuję ci - odpowiedział Piłsudski. - Zatem wszystko jest w porządku. Nie sądzę, bym sam mógł jeszcze coś zrobić"[10].

Marszałek Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 r.

[edytuj] Po śmierci Piłsudskiego

Beck w rozmowie z francuskim ministrem spraw zagranicznych Pierre Lavalem w czasie wizyty tego ostatniego w Warszawie w maju 1935 r.

Wiadomość o śmierci Piłsudskiego dotarła do Becka, gdy ten uczestniczył w kolacji pożegnalnej wydanej dla swego dotychczasowego szefa gabinetu, Kazimierza Dębickiego, odchodzącego na placówkę w Belgradzie. Tej samej nocy prezydent Mościcki nominował gen. Edwarda Rydza-Śmigłego na Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, co Beck przyjął z zadowoleniem.

Po śmierci Piłsudskiego Józef Beck praktycznie sam decydował o kierunku polskiej polityki zagranicznej. Jak pisał Kajetan Morawski:

Dyktatora zastąpili dyktatorzy. Dyktatorem biorącym na siebie cały ciężar odpowiedzialności i decyzji był Józef Beck w zakresie polityki zagranicznej; dyktatorem w sprawach wojska i obrony narodowej marszałek Śmigły-Rydz; dyktatorem wreszcie gospodarczym, choć o zasięgu ograniczonym dzięki istnieniu osobnego folwarku zastrzeżonego dla chadzającego własnymi drogami ministra Juliusza Poniatowskiego, wicepremier Kwiatkowski. Obok nich poczęli się mnożyć pomniejsi, lokalni wielkorządcy[33].

Tuż po śmierci marszałka Piłsudskiego, Beck postanowił kontynuować prowadzenie polityki zagranicznej opartej na kilku podstawowych założeniach: utrzymywanie równowagi pomiędzy ościennymi mocarstwami, zacieśnianie współpracy z Wielką Brytanią (mającą już wtedy większe znaczenie na arenie międzynarodowej niż Francja), prowadzenie współpracy z Turcją i Japonią (państwa te miały podobny stosunek do ZSRR, jak i Polska), monitorowanie sytuacji w Gdańsku oraz energiczna polityka wobec mniejszych państw. Prowadzenie takiej polityki miało zapewnić Polsce mocarstwową pozycję w tej części Europy.

3 lipca 1935 roku Beck złożył wizytę w Berlinie, podczas której spotkał się z Hitlerem. Podczas rozmów ten ostatni zadeklarował, że nie ma zamiaru rozpoczynać wojny w Europie. Stwierdził także, że naród niemiecki musi poszukiwać ugody zarówno z Polską, jak i Wielką Brytanią. Hitler bardzo nieprzychylnie wypowiadał się także o ZSRR, Lidze Narodów i porządku zaprowadzonym przez traktat wersalski, jednocześnie bardzo przychylnie ustosunkował się do zmarłego Piłsudskiego. Stwierdził także, że nie ma nic przeciwko sojuszowi polsko-francuskiemu. Obaj politycy doszli także do porozumienia w sprawie Gdańska, w którym ścierały się polskie i niemieckie interesy gospodarcze i polityczne. Z Berlina Beck udał się do Gdyni, gdzie wraz z Arthurem Greiserem ratyfikował układ regulujący m.in. kwestie ceł na obszarze Wolnego Miasta Gdańska.

3 października 1935 roku wojska włoskie wkroczyły do Etiopii, Benito Mussolini zdecydował się uczynić ten kraj kolonią Włoch. Już 7 października Liga Narodów uznała Włochy za agresora i zaleciła zastosowanie wobec tego państwa sankcji gospodarczych. Beck nie chciał potępiać Mussoliniego, widząc w nim przeciwwagę dla wpływów niemieckich w Europie Środkowej. W tej sprawie naciskali na niego jednak przywódcy krajów europejskich, którzy nieoficjalnie uzależnili ponowne wejście Polski do Rady Ligi Narodów od udziału RP w Komitecie Pięciu powołanym dla badania problemu etiopskiego. Ostatecznie jednak organ ten nie zdołał zapobiec nowej ofensywie włoskiej w Afryce. W tym czasie Beck ponownie przebywał w Genewie, na posiedzeniu Ligi Narodów, gdzie usiłował wpłynąć na Radę w celu złagodzenia sankcji nałożonych na Włochy. Wracając ze Szwajcarii, w Berlinie spotkał się z Neurathem, który zapewnił go, że Niemcy nie myślą o zajęciu Kłajpedy[34]. W drodze powrotnej ciężko zachorował. Pomimo tego nie zaprzestał działalności, stając się świadkiem rywalizacji politycznej pomiędzy Rydzem-Śmigłym, prezydentem Mościckim i premierem Sławkiem. Beck uznawany był za w pełni samodzielnego polityka, nie należącego do grupy żadnej z wymienionych osób, choć ze Sławkiem łączyły go więzi przyjaźni. Mościcki nalegał, aby w nowym gabinecie znalazł się Eugeniusz Kwiatkowski jako wicepremier. Nie zgadzał się na to Walery Sławek, który ostatecznie złożył dymisję. Szefem rządu został Marian Zyndram-Kościałkowski[35], który zwrócił się do Becka o przyjęcie w nowym gabinecie teki ministra spraw zagranicznych. Ten odmówił, co było gestem solidarności ze Sławkiem. Jednak po rozmowach z Mościckim i Rydzem-Śmigłym postanowił zgodzić się na dalsze kierowanie swoim dotychczasowym resortem.

Na przełomie października i listopada 1935 roku, Beck wciąż chory, przebywał na urlopie w Rabce (pomimo wypoczynkowego charakteru wyjazdu, zajmował się wówczas m.in. stosunkami z Czechosłowacją). Później, w połowie grudnia ponownie gościł w Genewie, gdzie spotkał się z Edenem, który kilkanaście dni później znów został ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii. Beckowi udało się nawiązać z nim przyjacielskie stosunki. Święta Bożego Narodzenia spędził w Zakopanem[36].

1936 rok rozpoczął się od kolejnych zawirowań wokół Wolnego Miasta Gdańska. Na żądanie części Gdańszczan, Anthony Eden, pełniąc rolę referenta Ligi Narodów, przedstawił jej Radzie raport, kwestionujący sfałszowane przez gdańskich hitlerowców wybory i podtrzymujący polskie uprawnienia w Wolnym Mieście. Prezydent tamtejszego senatu, Arthur Greiser, nie uznał tego raportu. Beck nakłonił Greisera, aby ten uznał punkt dotyczący polskich uprawnień, w zamian za co z raportu Edena skreślono punkt potępiający sfałszowane wybory. Polski minister uznał tak wypracowany kompromis za spory sukces[37].

Na początku marca Beck gościł w Belgii, gdzie spotkał się z królem Leopoldem III. Wizytę tę oceniał bardzo pozytywnie, dyskutowano m.in. na temat ewentualnej współpracy wojskowej polsko-belgijskiej na wypadek zagrożenia ze strony Niemiec. 7 marca nastąpiło wkroczenie wojsk niemieckich do zdemilitaryzowanej dotychczas Nadrenii, co było pogwałceniem postanowień traktatu wersalskiego. Beck wezwał do siebie ambasadora francuskiego w Polsce, Leona Noëla i zakomunikował mu, że w razie potrzeby Polska wypełni swój obowiązek jako sojusznik Francji[38]. Oświadczenie to wywarło spore wrażenie na Francuzach[39], ale nie podjęli oni akcji zbrojnej przeciwko wojskom niemieckim zajmującym Nadrenię. Podczas zwołanej wyjątkowo do Londynu sesji Rady Ligi Narodów, która zajęła się tą sprawą, Beck spotkał się z nowym ministrem spraw zagranicznych Francji, Pierre Etienne Flandinem, bardzo niechętnie ustosunkowanym do Polski. Polski minister oświadczył mu, że sojusz polsko-francuski pozostaje nadal w mocy[40]. Parę dni później stwierdził jednak, że pogwałcenie przez Niemcy strefy nadreńskiej nie stanowi dla Polski casus foederis[41].

Podczas londyńskiej sesji Ligi Narodów Beck zadecydował o konieczności zniesienia sankcji gospodarczych wobec Włoch, jakie ciążyły na tym kraju po rozpoczęciu przez Mussoliniego inwazji na Etiopię. 26 czerwca zatelefonował do Warszawy, przekazując swą decyzję obradującej Radzie Ministrów. Następnego dnia polski rząd jednogłośnie uchwalił zniesienie sankcji wobec Włoch. Polska była pierwszym krajem, która to uczyniła po wybuchu wojny etiopsko-włoskiej. W stolicy Wielkiej Brytanii Beck spotkał się także z Litwinowem. Radziecki polityk próbował wysondować możliwość zawiązania antyniemieckiej współpracy polsko-radzieckiej. Beck odniósł się do tego sceptycznie[42].

W połowie 1936 r. rozpoczęto tworzenie nowej partii grupy rządzącej - Obozu Zjednoczenia Narodowego. Beck odmówił wejścia w jej skład, podobnie jak wielu innych "starych" piłsudczyków[10].

W lipcu 1936 roku, na mocy okólnika wydanego przez prezydenta Mościckiego i podpisanego przez premiera Składkowskiego, generał Rydz-Śmigły został oficjalnie ogłoszony pierwszą w Polsce osobą po Panu Prezydencie Rzeczypospolitej. Wzmocnienie pozycji wojskowego, prezentującego odmienne stanowisko odnośnie polityki zagranicznej (był zwolennikiem zacieśniania współpracy z Francją), mogło być zagrożeniem dla niezależności ministra Becka. Wkrótce potem francuski generał Maurice Gamelin przybył do Warszawy, by zaprosić Rydza-Śmigłego do złożenia wizyty we Francji i uczestnictwa w manewrach wojskowych. 5 sierpnia Beck spotkał się z Rydzem-Śmigłym, z którym ustalił, że podczas francuskiej wizyty Generalny Inspektor nie zgodzi się na udzielenie gwarancji niepodległości Czechosłowacji ani na propozycje współdziałania militarnego z ZSRR. Na przełomie sierpnia i września 1936 roku polski generał gościł we Francji, gdzie uczestniczył w manewrach wojskowych. Udało mu się także zapewnić Polsce 2 mld franków pożyczki na cele militarne (ostatecznie rzeczywista wysokość pożyczki okazała się mniejsza)[43]. W trakcie tej wizyty, Francuzi sugerowali polskiemu wojskowemu konieczność zmiany na stanowisku ministra spraw zagranicznych RP, wskazując na rzekome germanofilstwo Becka. Śmigły-Rydz stwierdził jednak, że państwo korzysta na tym, że posiada polityka mającego dobre kontakty z Niemcami[44]. Zaprzeczył też, jakoby Polska zamierzała zaatakować Czechosłowację[45].

We wrześniu 1936 do Polski przyjechał minister spraw zagranicznych Rumunii Victor Antonescu[46], a w pierwszych dniach października Beck spotkał się w Genewie z premierem francuskim Leonem Blumem. Ten ostatni namawiał polskiego ministra do nawiązania ścisłych relacji z tzw. Małą Ententą, a przede wszystkim z Czechosłowacją. Beck odniósł się do tej prośby negatywnie. Ustalono konieczność zachowania neutralności w stosunku do stron wojny domowej w Hiszpanii. Następnie, w dniach 8-12 listopada Beck wraz z żoną przebywał w Londynie, z oficjalną wizytą w Wielkiej Brytanii. 10 listopada 1936 roku Edward Śmigły-Rydz został marszałkiem Polski. Do nominacji tej bardzo sceptycznie odnosiło się wielu piłsudczyków (m.in. Walery Sławek), ale Beck zdecydował się nie wchodzić z marszałkiem w otwarty konflikt.

W lutym 1937 roku Beck ciężko zachorował. Choroba i ogólne wyczerpanie spowodowały, że złożył dymisję na ręce prezydenta Mościckiego. Ten jednak jej nie przyjął. Beck udał się na dwumiesięczny wyjazd wypoczynkowy do Cannes. Spotkał się tam prywatnie m.in. w Winstonem Churchillem. O tym spotkaniu pisał Beck:

W wyniku naszej rozmowy mogliśmy stwierdzić, że nie było miedzy nami żadnych różnic w ocenie niebezpieczeństwa, jakie przedstawiły Niemcy dla porządku europejskiego. Nie zdołaliśmy natomiast uzgodnić naszych punktów widzenia na Rosję Sowiecką. Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że ten wybitny mąż stanu zanadto żył wspomnieniami wojny z lat 1914-1918 i zdradzał nadmierną tendencję do uznawania Rosji za stosunkowo poważną przeciwwagę dla dynamizmu niemieckiego. [...] Chociaż nie udało się nam uzgodnić naszych stanowisk w tej sprawie, doszliśmy do przekonania, że w wypadku konfliktu Anglia i Polska w żadnym razie nie znajdą się we wrogich sobie obozach[47].

Po zakończeniu wypoczynku w kwietniu 1937 r. Beck złożył wizytę w Rumunii. Następnie w maju przebywał na spotkaniu Ligi Narodów w Genewie, skąd udał się do Wielkiej Brytanii na uroczystość koronacji króla Jerzego VI.

Hermann Göring i Beck podczas wizyty tego pierwszego w Warszawie w 1937 r.


5 listopada 1937 roku ogłoszono jednocześnie w Warszawie i w Berlinie negocjowaną od kilku miesięcy tzw. deklarację mniejszościową, dającą mniejszości polskiej w Niemczech i niemieckiej w Polsce równe prawa. 6 listopada w Rzymie podpisano natomiast protokół przystąpienia Włoch do paktu antykominternowskiego. Beck zdecydował się wydać oficjalny komunikat, w którym zaprzeczał pogłoskom, jakoby Polska również została zaproszona do przystąpienia do tego porozumienia. Zaznaczał jedna, że RP będzie dalej walczyć z wpływami Kominternu na terenie Polski. Zachowując niezależność zarówno od państw "Osi", jak i od ZSRR, Beck starał się stworzyć koncepcję tzw. "Międzymorza" lub też "Trzeciej Europy". Miał to być blok państw od Bałtyku po Morze Czarne i Adriatyk, którego ośrodkiem byłaby ścisła współpraca Polski, Rumunii i Węgier[48]. Plan ten nie wkroczył jednak w fazę realizacji.

Od 3 do 6 grudnia 1937 r. w Warszawie przebywał francuski minister spraw zagranicznych Yvon Delbos. Spotkał się z nim Józef Beck, z którym rozmawiał o stosunkach Polski z Czechosłowacją, Wielką Brytanią i Niemcami. Ustalono także, że Francja nie będzie czynić przeszkód ewentualnej emigracji polskich Żydów na Madagaskar. Beck następnie towarzyszył francuskiemu ministrowi w jego podróży koleją do Krakowa.

13 stycznia 1938 roku, jadąc na kolejną sesję Ligi Narodów, Beck zatrzymał się w Berlinie. Tam rozmawiał z Neurathem, Goebbelsem i Göringiem, choć głównym celem jego wizyty była chęć spotkania z Hitlerem. Doszło do niego 14 stycznia. Kanclerz Rzeszy dał mu do zrozumienia, że zbliża się moment wchłonięcia Austrii. Pomimo tego Beck odniósł wrażenie, że nie dojdzie do tego w najbliższej przyszłości. Po zakończeniu rozmowy z Hitlerem, polski minister udał się na spoczynek. Po jakimś czasie obudzono go, informując, że z powodu upadku francuskiego rządu Camille Chautempsa, sesja Rady Ligi Narodów została odroczona. Wobec tego Beck postanowił, że zamiast Genewy odwiedzi Cannes. Niemcy jednak zaczęli wywierać na niego naciski, aby pozostał i wziął udział w uroczystym bankiecie, jaki Hitler wydał na cześć jugosłowiańskiego premiera, Milana Stojadinovicia. Beck domyślił się, że miałoby to propagandowe znaczenie dla dyplomacji niemieckiej. Postanowił wobec tego natychmiast wyjechać, co udało mu się to nie bez trudności[49].

W pierwszych dniach lutego 1938 r. Beck wraz z prezydentem Mościckim witali w Krakowie przybywającego tam z oficjalną wizytą regenta Węgier, Miklós Horthy'ego. Z Madziarami zbliżał go fakt, że podobnie jak Polska mieli oni nie najlepsze stosunki z Czechosłowacją. W razie konfliktu zbrojnego i ewentualnego rozpadu tego ostatniego państwa, Beck uważał za korzystne posiadanie wspólnej granicy z Węgrami. Zaniepokojenie polskiej strony wzbudzała jednak chęć do współpracy z Niemcami, jaką wyrażali Węgrzy. Tuż po odjeździe Horthy'ego, w Warszawie gościł Göring, którego polski minister podjął obiadem. Zapowiedział on wizytę nowego ministra spraw zagranicznych Niemiec Joachima von Ribbentropa w Warszawie, a także zaproponował przedłużenie układu z 1934 roku o 15 lat.

Na początku marca 1938 r. Józef Beck przebywał z wizytą we Włoszech. Podejmowano go tam szczególnie uroczyście, w sposób godny głowy państwa. Rozmawiał m.in. z Mussolinim i królem włoskim, Wiktorem Emanuelem III. Nie udało się natomiast spotkać z papieżem Piusem XI, oficjalnie z powodu choroby głowy Kościoła katolickiego, choć rzeczywistą przyczyną tego był fakt, że Beck był rozwodnikiem, który zmienił wyznanie katolickie na protestantyzm w celu poślubienia drugiej kobiety. Podczas rozmowy z Mussolinim, dyktator włoski stwierdził, że nie ma zamiaru bronić niepodległości Austrii za wszelką cenę, jeżeli w tej sprawie poparcia nie udzielą mu Wielka Brytania i Francja. Podobną deklarację co do niepodległości Czechosłowacji złożył Beck, deklarując jednocześnie, iż RP nie ma zamiaru brać udziału w ewentualnym rozbiorze tego państwa. Następnego dnia minister spraw zagranicznych Włoch - Galeazzo Ciano poinformował swego polskiego odpowiednika, że Włochy będą kontynuować politykę Osi Berlin - Rzym, ale jednocześnie stawiają na pogłębianie współpracy z Jugosławią, Węgrami i Polską. Dalsza część wizyty obejmowała także pokaz nowoczesnych samolotów na podrzymskim lotnisku Guidonia. Beck odbył wówczas godzinny lot samolotem pilotowanym przez samego Duce. Po zakończeniu oficjalnej części wizyty, polski minister udał 10 marca się do Sorrento, gdzie wraz z żoną i pasierbicą odpoczywał przez 10 dni. Dokuczały mu przypadłości gruźlicze, jak również dolegliwości wywołane przez nadmiernie aktywny tryb życia.

[edytuj] Anschluss i kryzys litewski

Zobacz więcej w osobnym artykule: Anschluss Austrii.

Po spotkaniu z przywódcą Włoch, Beck nabrał przekonania, że nie jest on już siłą powstrzymującą Niemcy od wchłonięcia Austrii. Nie zamierzał on jednak temu przeciwdziałać, stwierdzając że nie ma takiej możliwości ani powodu aby sprzeciwiać się Anschlussowi. Sam Beck pisał

Drażliwe dla nas punkty były zawsze te same: Gdańsk, stosunki z Litwą, Zaolzie i wreszcie sprawa wspólnej granicy z Węgrami w wypadku rozbioru Czechosłowacji. Dla Niemiec problem austriacki był pierwszorzędny, a dla nas był on najbardziej odległy i w gruncie rzeczy najmniej nas obchodził; dlatego też byłem zdania, że nasza reakcja powinna być bardzo ostrożna[47].

Przebywając w Sorrento, Beck otrzymał wiadomość o dokonaniu Anschlussu Austrii przez Niemcy, jak również o incydencie na granicy polsko-litewskiej, podczas którego zginął żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza (zabity przez strażników litewskich). 14 marca wyjechał pośpiesznie z Włoch, tuż przed udaniem się w drogę wysłał depeszę do Warszawy, w której poprosił premiera Składkowskiego o zorganizowanie jego powrocie konferencji na temat kryzysu litewskiego z udziałem prezydenta i Generalnego Inspektora. Beck w drodze do Polski przejeżdżał przez Wiedeń, gdzie został powitany przez nowego gubernatora Austrii Arthura Seyss-Inquarta. Do Warszawy polski minister przybył 16 marca.

Od razu po swym powrocie udał się na konferencję z udziałem m.in. Mościckiego i Śmigłego-Rydza. Podczas spotkania prezydent i wicepremier Kwiatkowski sprzeciwili się agresywnej reakcji względem Litwy. Odmienne stanowisko przedstawili Śmigły-Rydz i Składkowski. Beckowi udało się przeforsować własną propozycję zachowania wobec Litwy - zaplanował postawienie jej ultimatum, którego przedmiotem było nawiązanie stosunków dyplomatycznych. 17 marca zostało ono wystosowane przez rząd polski do gabinetu litewskiego[50]. Rydz-Śmigły przybył do Wilna, wydano też stosowne zarządzenia wojskowe. W całej Polsce masowo organizowano manifestacje popierające politykę rządu, ich hasłem przewodnim stało się "Wodzu, prowadź nas na Kowno!". Ultimatum spotkało się ze zdecydowaną reakcją ZSRR, który wyraził swój brak akceptacji dla tego typu działań podejmowanych przez Polaków oraz nieprzychylnym nastawieniem Francji i innych państw zachodnich, w mniemaniu których środek ten był na miarę nacisków stosowanych przez Hitlera. 19 marca rząd Litwy przyjął żądania, co pozwoliło unormować stosunki[51].

[edytuj] Zajęcie Zaolzia

Strona tytułowa Ilustrowanego Kuriera Codziennego z 4 października 1938 - minister Beck pozdrawia uczestników manifestacji poparcia tuż po zajęciu Zaolzia

Zaostrzała się także sytuacja w stosunkach polsko-czechosłowackich. Czechosłowacja była postrzegana przez Becka jako nietrwały składnik układu sił i równowagi politycznej w Europie Centralnej, który nie ma szans na przetrwanie. Nie zaliczał jej do państw, które w przyszłości mają wejść w skład bloku "Trzeciej Europy"[48]. W marcu np. Beck polecił wystosować ostrą notę pod adresem rządu w Pradze, domagając się zakończenia działalności skierowanej przeciw państwu polskiemu, prowadzonej przez ukrywających się w Czechosłowacji komunistów zbiegłych z Polski i innych emigrantów. Wśród nich znajdował się np. Wincenty Witos. 12 maja 1938 r. Beck uczestniczył w konferencji na Zamku Królewskim w Warszawie, zorganizowanej przez prezydenta Mościckiego, której głównym tematem była sytuacja Czechosłowacji. Ustalono, że Polska nie będzie współdziałać ze swym południowym sąsiadem, ale stwierdzono także, że RP w żadnym razie nie wystąpi przeciwko temu krajowi[52]. Krótko po tym spotkaniu Beck udał się w podróż dyplomatyczną, odwiedzając Szwecję, Norwegię, Estonię i Łotwę. Powrócił do Polski 30 maja, a w czerwcu na krótko zawitał do Gdańska. W sierpniu przyjmował tam pierwszego lorda admiralicji Wielkiej Brytanii, Duff Coopera oraz Brendana Brackena, wpływowego posła do Izby Gmin, należącego do frakcji Churchilla w brytyjskiej Partii Konserwatywnej.